Jakie pytanie zadać w wywiadzie dyrektorowi i nauczycielowi? 2012-02-02 22:24:38; Jakie pytania o zawód księdza zadac księdzu na wywiadzie z nim.? 2012-04-21 19:57:51; Jakie zadac pytania chłopakowi ? 2011-08-23 18:33:31; Jakie zadac w wywiadzie pytania wychowawcy? 2011-05-11 09:22:32; jakie pytania moga byc wywiadzie 2010-11-06 11:40:54 Warto również porozmawiać z położną o tym, co można zrobić, żeby szanse na ochronę krocza były jak największe. Dobrze byłoby omówić kwestie takie jak: 1. przygotowanie krocza do porodu. masaż krocza. okłady z kawy. ćwiczenia mięśni dna miednic y (szczególnie nauka ich świadomego rozluźniania) współżycie płciowe. Zobacz 1 odpowiedź na pytanie: Jakie pytana można zadać Księdzu . Pytania . Wszystkie pytania; Sondy&Ankiety; Kategorie . Szkoła - zapytaj eksperta (1891) Jakiś czas temu pisaliśmy o tym, o co sąd pyta frankowicza na rozprawie. Dzisiaj natomiast chcielibyśmy przedstawić wam, bazując na naszym doświadczeniu z sali rozpraw, jakie pytania zadają pełnomocnicy banków. Złożenie dokumentów rekrutacyjnych masz już za sobą i chcesz wiedzieć, jak wygląda rozmowa o pracę w ZUS? Z naszego artykułu dowiesz się, co zrobić, aby jak najlepiej przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej, oraz jakie pytania może Ci zadać przedstawiciel ZUS. Poznasz też najlepsze techniki autoprezentacji, aby zrobić Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd Hỗ Trợ Nợ Xấu. Najlepsza odpowiedź blocked odpowiedział(a) o 22:35: Poproś, żeby wytłumaczył Ci jakim cudem Maryja była.. znaczy jest dziewicą, skoro urodziła dziecko. Nawet jeśli nie współżyła, to błona pękłaby przy porodzie, czyli teoretycznie już nie jest dziewicą. No, bo jak inaczej miałaby go urodzić? Wyskoczyłby jej z głowy? Chrystusa: "O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię " Więc czemu mimo próśb, modlitw, nic się nie zmienia? Czemu wszystko jest tak samo beznadziejnie. "O cokolwiek".. więc czemu nawet jedno duże pragnienie nie chce się spełnić?Dlaczego księża trzymają się tylko swojej racji, a ludzi innej wiary, traktują jak nic nie wartych heretyków? Czyżbyśmy cofali się do średniowiecza?Jeszcze "istnienie" piekła. Dlaczego w Biblii nie było nawet wspomniane o istnieniu takiego miejsca. "Wszyscy zostaną zbawieni". Czyli wszyscy idą w to samo miejsce. (?) Kościół wymyślił sobie tylko takie miejsce, żeby werbować do siebie ludzi i wszystkich zastraszać. I udało im się. Co prawda wierzę w istnienie szatana, ale nie piekła. Szatan to zły duch... ale piekło. (?) Można by było się nad tym zastanawiać długo. Sama mam nad tym niemały dylemat. Ale mam swoją teorię. Zła dusza, która zbłądziła, nie mogła dotrzeć do światła wreszcie zostaje zbawiona. Idzie do nieba i nie jest już "szatanem". Odpowiedzi No wiec tak jest modlitwa ojcze nasz któryś jest w niebie święć się imię twoje... zapytaj sie ksiedza jakie jest jego imie bo w wierze mowi sie tylko Bóg wiec jakie jest jego imie ? a po co ci to ; ) chcesz mu udowodnic, że Bóg nie istnieje ? :D haha dobre. Uważasz, że ktoś się myli? lub Kościół stawia warunki kandydatom na chrzestnych. Jak się okazuje nie wystarczy samo pójście do spowiedzi, czy zaświadczenie o przyjęciu sakramentów. Ksiądz, który przygotowuje potrzebne zaświadczenie mówiące o braku przeciwskazań do pełnienia roli rodzica chrzestnego, może zadać kilka pytań, także tych dość intymnych. Kościół stawia warunki kandydatom na chrzestnych. Według prawa kanonicznego i wszelkich przepisów kościelnych nie może być to osoba z przypadku. Musi ona spełniać szereg kryterium, aby móc pełnić tę rolę. Nie chodzi tu tylko o uczestnictwo we mszy, czy przyjęcie sakramentów. Ksiądz ma prawo zapytać również o życie intymne i tzw. "trwałą okazję do grzechu". Zobacz wideo Michał Piróg nie chciałby zostać ojcem chrzestnym dziecka Joanny Krupy Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Kościół stawia warunki kandydatom na chrzestnych Osoba, która chce zostać rodzicem chrzestnym chrzczonego dziecka musi spełnić kilka wymogów formalnych - których akurat tutaj nikt nie kwestionuje. Jest to np.: ukończenie 16. roku życia (w drodze wyjątku dopuszcza się osoby młodsze), uczęszczanie na katechezę szkolną, bycie wierzącym i praktykującym katolikiem, który jest wolny od ciężkich grzechów, przystąpił do chrztu, komunii oraz bierzmowania, może przystąpić do sakramentu pokuty i komunii świętej. Kiedy sprawa wydaje się być prosta i już widać światełko w tunelu, wtedy wkracza duchowny, który wymaga dwóch rzeczy: kartki od odbytej spowiedzi, zaświadczenia z parafii kandydata na rodzica chrzestnego, które mówi o braku przeciwskazań do pełnienia tej funkcji. I tu właśnie sprawa się nieco komplikuje, ponieważ aby je dostać trzeba odbyć szczerą rozmowę z proboszczem swojej parafii. Duchowny - jeśli nie zna kandydata osobiście i nie jest pewny jego moralności, może zadać kilka dodatkowych pytań. Dodatkowe pytania wynikają z faktu troski o odpowiednie wychowanie religijne chrzczonego dziecka. Nie chodzi tu o znajomość modlitw, czy pieśni kościelnych. Proboszcz - wg przepisów kościelnych -może dopytać o życie intymne kandydata na rodzica chrzestnego. Czy dana osoba żyje w tzw. trwałej okazji do grzechu, tzn. czy jest w nieformalnym związku, którego w świetle prawa kościelnego nigdy nie chce zalegalizować. Rodzic chrzestny nie może być po rozwodzie i żyć w związku, który nie jest zalegalizowany w świetle prawa kościelnego. Ile głów - tyle opinii, czyli o warunkach stawianych przez Kościół Pod jednym z naszczy artykułów, który dotyczy wymagań stawianych przez Kościół przyszłym rodzicom chrzestnym wywiązała się ciekawa dyskusje. Przytaczamy kilka komentarzy. Niech się nie dziwią ze ludzie odchodzą od kościoła. Kościół nie powinien stawiać warunków tylko pomagać, a niestety jest jak jest. Koszty co łaska minimum 500 itd.; ludzie już nie chcą przyjmować sakramentów. A Twoje życie intymne dobrze? Co to kogo obchodzi? Może pod łóżko wejdziesz, co? Za niedługo to tylko dziewice będą mogły być matką chrzestną Niech lepiej ksiądz jeden z drugim sami opowiedzą o swoim życiu intymnym. W cudzym oku źdźbło, a w swoim belki nie widzą - piszą nasi czytelnicy. Terapeutka ma ważną wiadomość: Rodzicu, nie mów tak do dziecka, nigdy Chłopiec ze zdjęcia nie wie, co wydarzy się za chwilę. "Zawsze wzrusza" "Zamknąć wszystkie żłobki i przedszkola, co to za fanaberia, że rodzice idą do pracy, żeby spłacić kredyt" Myśleli, że nadali córce zabawne imię. Opiekunka była w szoku, gdy zrozumiała, co oznacza "Kiedyś spędzaliśmy cały dzień na trzepaku i nie było problemu, kto ma się nami zająć w wakacje" Q&A Dlaczego trzeba spowiadać się u księdza? Pan Bóg chce, by sakramenty nie odbywały się w przestrzeni myśli, lecz realizowały się „w ciele”. Potrzebujemy zewnętrznych znaków by po ludzku otworzyć się na łaskę daną nam przez Pana Boga. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Czy koniecznie muszę spowiadać się w konfesjonale? Możemy spowiadać się wszędzie. Niemniej, konfesjonał jest szczególnie wartościowym miejscem do przeżycia sakramentu miłosierdzia. Dzięki jego konstrukcji wzbudzamy w sobie pokorę i uniżenie. Ponadto zachowujemy charakter Spowiedzi, która nie jest długą rozmową o trudnościach, tylko wypowiedzeniem swoich grzechów, krótką nauką i rozgrzeszeniem. Wnikliwszym rozważaniom nad grzechem i pracy nad swoim wnętrzem służy kierownictwo duchowe. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Czy żyjąc w związku niesakramentalnym można przystępować do spowiedzi? Tak, można przystępować do spowiedzi. Nie otrzyma się jednak rozgrzeszenia, ponieważ jest się w stanie uniemożliwiającym nawrócenie. Po zakończonej spowiedzi, nie można bowiem powiedzieć, że się postanawia poprawę, skoro powraca się do tego samego „środowiska grzechu”. Mimo wszystko warto pójść co jakiś czas do sakramentu pokuty, by wyrazić żal za grzechy. Odnoszę wrażenie, że powoli zbliża to do radykalnej decyzji zerwania z grzechem. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Czy osoby rozwiedzione mogą się spowiadać i czy mogą uzyskać rozgrzeszenie? Osoby rozwiedzione mogą się spowiadać. Pozostaje jednak pytanie, czy te osoby weszły w jakiś kolejny związek. Jeśli weszły w jakis związek niesakramentalny, to uniemożliwiają sobie otrzymanie rozgrzeszenia. Pamiętajmy, że sam rozwód nie blokuje rozgrzeszenia. Można przecież do końca życia pozostać osobą żyjącą samotnie i korzystającą w pełni ze wszystkich sakramentów. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Czy ksiądz musi spowiadać się u biskupa? Jak często księża chodzą do spowiedzi? Ksiądz dla wiernych jest pasterzem, a dla siebie jest zwykłym chrześcijaninem. Obowiązują go te same zasady, co każdego chrześcijanina. Dobrze jednak, gdyby był przykładem w życiu duchowym i przystępował do spowiedzi regularnie i był zawsze w stanie łaski uświęcającej. Znany jest fakt, że św. Jan Paweł II chodził do spowiedzi co tydzień. Ksiądz, biskup czy papież może się wyspowiadać u każdego księdza. Obojętnie od tego, jaką ma godność i staż kapłaństwa. Może to zrobić choćby u nowo wyświęconego księdza -neoprezbitera. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Mimo solidnej spowiedzi, wydaje mi się, że mam grzech, którego nie mogę sobie przypomnieć. Co z tym zrobić? Mamy spowiadać się z grzechów, które są świadome i dobrowolne. Jeśli się teraz ten grzech nie przypomina, to nie musisz się nim przejmować. Wiedz, że wraz z każdym rozgrzeszeniem otrzymujemy odpuszczenie także zapomnianych grzechów. Jesteśmy całkowicie czyści. Warto jednak dla samego spokoju sumienia ten grzech wyznać, jeśli kiedyś się przypomni. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Zataiłam grzech. Czy na kolejnej spowiedzi mam powiedzieć, że zataiłam grzech, czy wyznać wszystkie grzechy jeszcze raz? Zatajenie grzechu jest grzechem – dlatego trzeba wyznać ten grzech pośród innych przewinień. Spowiedź podczas której zataiło sie grzech jest świętokradzka – trzeba więc powtórzyć wszystkie grzechy (które się pamięta), a które w trakcie niej zostały wyznane, by objąć je Bożym miłosierdziem i łaską sakramentalnego rozgrzeszenia. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Nie potrafię nazwać grzechu. Co z tym zrobić? 1. Zapytaj siebie, w jaki sposób oddziela on Ciebie od Boga – opisz to obrazowo spowiednikowi. 2. Opowiedz jakąś sytuację i powiedz spowiednikowi, że uznajesz ją za grzech – nie przesadzaj jednak ze szczegółami. Nawet jeśli nie nazwiesz precyzyjnie grzechu, ale wzbudzisz względem niego żal – otrzymasz sakramentalne rozgrzeszenie. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Nie przyznałam się do winy. Bojąc się opinii zrzuciłam winę na innych. Co dalej? Jeśli zrzucenie winy na innych spowodowało doświadczenie przez nich przykrości, to musisz sprawić, by dalej nie cierpieli ( zadośćuczynienie Panu Bogu i ludziom). Jeśli zrzucenie na innych niczego negatywnego nie spowodowało – miało tylko pozostawić nienadszarpniętą Twoją opinię – możesz przejść obok tego. Staraj się jednak pracować nad tym, by mieć odwagę do mówienia prawdy – to wyzwala. Aby być fair względem Boga, nie trzeba wszystkiego ludziom mówić. Naszym zadaniem jest naprawianie przeszłości, która dalej ciąży innym. A jak mamy ją naprawiać? Trzeba sięgać po różne sposoby – wcale nie muszą być one najtrudniejsze. Jak mówił Jezus – mamy być podstępni jak węże i nieskazitelni jak gołębie. Z jednej strony wielka miłość, a z drugiej mądra taktyka. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Z czego się spowiadać? Z czego się spowiadać? Pytanie, na które każdy odpowie inaczej. Nie dlatego, że są różne prawdy i wersje przykazań, tylko dlatego, że sumienie jest sumą kogoś historii i wrażliwości. Nie można zrobić z tego pytania schematu. Aby uspokoić skrupulantów, jak i tych, którzy nic w sobie nie widzą, co jest klasycznym grzechem, proponuję zadanie pytania. Zastanów się uczciwie, co Ciebie oddala od Boga? Dla jednych to będzie głupota, a dla Ciebie teren do prawdziwych duchowych bitew. Z tego się wyspowiadaj, by otrzymać kolejną otuchę do dalszej duchowej walki. Podsumowując : Materią spowiedzi mają być sytuacje i decyzje, które Ciebie oddalają od miłości Boga. Na początku będą to sprawy większego kalibru, a wraz z postępem w świętości – będą to kwestie bardzo subtelne. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Czy można spowiadać się z kartki? Można. Każda metoda zapamiętania grzechów jest dobra. Niemniej uważam, że nauczenie się grzechów na pamięć przed spowiedzią daje bardzo dobry filtr. Dzięki temu skupimy się na tym, co najważniejsze. Nie powinniśmy mieć lęku przed zapomnieniem. Jeśli nawet któregoś zapomnimy, to i tak zostanie on odpuszczony. Tendencja powinna iść w stronę zmniejszania ilości grzechów, zamiast atomizowania rzeczywistości. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Czy przy notorycznie powtarzającym się grzechu (nałogu) trzeba często się spowiadać? Pewnie dziwnie to zabrzmi, ale taka jest prawda – nałóg zmienia podejście Pana Boga do naszego grzechu. Skąd się to bierze? Bóg widzi, że nasza wola jest osłabiona. Widzi, jak mocno nas ku czemuś ciągnie. Jak ustosunkować się do tego w temacie spowiedzi? Ustalić sobie stały czas korzystania z sakramentu ( co 2 tygodnie albo co miesiąc). Dzięki systematyce będziemy mieli ciągle nowe bodźce do powstawania i pracy nad tym grzechem. Między tymi spowiedziami chodźmy do Komunii, bo ona nie jest nagrodą dla doskonałych tylko „ pielgrzymim pokarmem w drodze”. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Jak często się spowiadać? Przeciętnie – to raz w miesiącu. Dla tych co spowiadają się „od święta” – mówię by zaczęli od czterech razy w roku ( z trzech miesięcy jeszcze jesteśmy w stanie wiele zapamiętać). Uważam jednak, że co miesięczna spowiedź jest najlepszym rozwiązaniem, ponieważ pozwala uczciwie spojrzeć w swoje wnętrze i ustalić jakąś nową taktykę, nowy program „pracy nad sobą”. Jeśli ktoś się zmaga z jakimś grzechem, a czuje, że spowiedź zawsze go uskrzydla – niech odprawia ją co dwa tygodnie. Nie ma tutaj schematu. Fakt jest jeden – nie ma co rezygnować z Komunii (chyba, że doszło do nie nałogowych grzechów ciężkich – w ich wypadku trzeba iść po sakramentalne miłosierdzie – w wypadku nałogów odpowiedź jest powyżej ). Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Czy mam mówić wszystkie grzechy? A co, kiedy mam ich kilkadziesiąt? Nie musisz mówić wszystkich grzechów. Po pierwsze, skup się na grzechach śmiertelnych ( powszednich nie trzeba wypowiadać) i najpoważniejszych (według Twojej oceny). W wypadku bardzo czułego sumienia proponuję wybranie pięciu najbardziej wstydliwych grzechów ( nad większą ilością i tak nie da rady pracować jednocześnie). Wstyd jest oznaką żalu – zapewne właśnie te grzechy najbardziej Ciebie oddalają od Boga. Reszta trudnych dla Ciebie spraw też zostanie ogarnięta przez Boże miłosierdzie. Od razu uspokajam – jeśli wymienisz rzeczy najbardziej wstydliwe, to znaczy, że niczego nie ukrywasz przed Bogiem. Odwagi! Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Co zrobić jeśli nie żałuję za grzech? Czy dostanę rozgrzeszenie? Spowiednik da rozgrzeszenie, jeśli będziesz żałował. Jak zacząć żałować? Musisz przyjrzeć się popełnionemu grzechowi i zadać sobie pytania: W czym on mi przeszkadza? Dlaczego on jest zły ( innymi słowy: dlaczego ten grzech jest grzechem?) ? Jak on mnie oddala od Boga? Co tracę w wyniku jego? Czy popełniając go jestem uczciwy względem innych osób? W jaki sposób nadszarpuje przez niego szeroko rozumianą miłość? Gdy odpowiesz sobie uczciwie na te pytania to poczujesz żal. On jest niczym innym jak zauważeniem, że nasze postępowanie nie jest takie jak powinno, dlatego powinniśmy przeprosić Boga i ze zmienionym myśleniem dalej Go kochać – bardziej i pełniej. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Zyskałem lepszą świadomość religijną. Czy muszę powtórzyć spowiedzi podczas których źle się wyspowiadałem? Zdecydowanie nie. Pan Bóg przyjmuje nas z taką wrażliwością i świadomością, jaką aktualnie mamy. Odpuszcza nam grzechy, chociaż nie za bardzo wszystko rozumiemy. Kiedy zaczynamy rozumieć, przychodzimy do spowiedzi z aktualnymi rzeczami – nie ma potrzeby wracania do starych spraw. One zostały odpuszczone, jak i wszystko, co do tamtej pory się wydarzyło. Bóg nie odpuszcza grzechów punktowo. Od razu uzdrawia całe serce. Warto (ale tylko w ważnych momentach życia) skorzystać ze spowiedzi generalnej. Dzięki niej możemy wszystko na nowo uporządkować i uzyskać pokój serca w związku z przeszłością. Powtarzam jednak – nie przesadzajmy z częstotliwością spowiedzi generalnych. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Jak walczyć z grzechem masturbacji? Grzechy związane ze sferą seksualną są szczególnie dotkliwe ponieważ dotyczą bardzo wstydliwej sfery. Poza tym są połączone z wyobraźnią i funkcjonowaniem organizmu (popęd seksualny). To dlatego tak trudno jest z nimi walczyć. Aby poradzić sobie z grzechem masturbacji trzeba popracować nad całą seksualnością. Rozumiem przez to sposób wyrażania swoich emocji na zewnątrz. Dzisiaj zredukowano seksualność tylko do czynów nastawionych na rozrodczość. Seksualność to cały sposób „pokazywania sie na zewnątrz” naszego „ja”. Dlatego im więcej mamy zdrowych i dobrych przyjaźni, tym lepiej radzimy sobie z nieuporządkowanym popędem seksualnym. Grzech masturbacji najbardziej dotyka osoby, które wybierają samotność, zamiast inwestować w różnorakie interacje z ludźmi. Im więcej głębokich przyjaźni, tym mniejszy problem z tą sferą. Zapraszam do obejrzenia video na ten temat: Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Jaka jest różnica między „kalendarzykiem” a prezerwatywą? Dlaczego pierwsze nie jest grzechem, a drugie tak? Obie metody mają nie doprowadzić do zapłodnienia w trakcie stosunku. Różnica w nich jest jednak znacząca. Jedna jest naturalną metodą, a druga sztuczną. Co to zmienia? Bardzo dużo. Pan Bóg stwarzając organizm kobiety zaplanował, że będzie mieć momenty niepłodne. Nie stworzył natomiast prezerwatywy jako naturalnej, zewnętrznej ingerencji w płodność małżonków. Słowem, mamy korzystać z tego, co jest w naszej naturze ( bo jest od Boga), a nie możemy wykorzystywać wymyślonych przez człowieka metod. Trzeba jednak zaznaczyć, że są okoliczności kiedy można korzystać z prezerwatyw. Jakie? Tutaj nie mogę na to pytanie odpowiedzieć, ponieważ odpowiedź jest tak indywidualna, że nie sposób tego wytłumaczyć w tekście pisanym, który każdy może przeczytać. Trzeba porozmawiać o tym otwarcie ze spowiednikiem, który zna konkretnie naszą sytuację. Mądry spowiednik dobrze doradzi i wytłumaczy. Ogólne stwierdzenia w artykułach mogłyby narobić więcej szkody niż pożytku – byłyby nadinterpretowane. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Co zrobić, kiedy po spowiedzi mam świadomość, że ten grzech kolejny raz popełnię? Trzeba zapytać samego siebie, czy chcę ten grzech popełnić. Nie rozważajmy możliwości grzechu – one są tutaj nieistotne. Wiadomo, że jako słabi ludzie ciągle będziemy popełniać grzechy i upadać w różnych materiach. Najważniejsze pytanie po spowiedzi jest takie: czy zrobię coś, by ten grzech się nie powtórzył. Jeśli podejmuję próbę i wysiłek, to jest to już postanowienie poprawy. Nie ważne jak wyjdzie. Ważne, że chcę, by było lepiej i szukam nowych metod wychodzenia z grzechu. Takie pragnienia są początkiem współpracy z łaską Pana Boga. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Co robić, gdy postanawiam poprawę, a krótko po spowiedzi popełniam ten sam grzech? Jeśli dobrze postanowiłaś poprawę, ale zdarzyła się sytuacja w której okazałaś się słaba – to kolejny raz idź do spowiedzi i próbuj od nowa. Postanów jednak, by inaczej rozpocząć pracę nad tym grzechem. Życie duchowe jest urozmaicone – można rozpoczynać na wiele sposobów. Porównam to do rysunku. Jedni zaczynają od tła, a niektórzy od małych szczegółów. Nie poddawajmy się, tylko próbujmy. Tymi staraniami robimy przyjemność Bogu. W końcu wykonujemy to dla Niego. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Czy trzeba spowiadać się z rzeczy z dzieciństwa? Dzieci nie popełniają grzechów. Grzech to czyn świadomy i dobrowolny. Według Prawa Kanonicznego dzieci nie mają świadomości i dobrowolności do 7 roku życia. Lęk przed spowiedzią. Jak się go pozbyć? Zapraszam do video w ramach serii internetowych rekolekcji „Spowiedź na 7” : ZOBACZ Jak dostać przebaczenie, jeśli ktoś nie chce nam go udzielić? Do przebaczenia nie możemy zmusić. Nie warto jednak popadać w negatywne myślenie i zakładać, że na tym kończy się świat. Zamiast zamęczać się nie udzielonym przez kogoś przebaczeniem, sami starajmy się udzielać różnej maści przebaczeń tym, którzy nam zawinili. Na to mamy wpływ. Niech od nas zaczyna się miłość. Dzięki temu wiele mijających nas osób dostrzeże, że dobro jest możliwe. Nasza dobra postawa może również wpłynąć na to, że tamta osoba przełamie się i wyciągnie w naszym kierunku rękę. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Zobacz książkę o przebaczeniu MAŁA SZKOŁA PRZEBACZANIA Jak sobie poradzić ze skrupulanctwem? Przede wszystkim trzeba znaleźć dobrego , czyli w tym wypadku bardzo cierpliwego spowiednika, który powoli będzie ucinał różne, niepotrzebne rozważania. Drugą, ważną kwestią jest pobudzanie wiary w Boże miłosierdzie. Im bardziej ufamy Bogu jako miłosiernemu, tym bardziej wychodzimy z atomizowania rzeczywistości. Skrupulanctwo to w dużej mierze próba „poczucia się dobrze” względem Boga. Jesteśmy w porządku względem Boga, gdy sie staramy. W to także trzeba uwierzyć i powtarzać, gdy będą pojawiały się skrupuły. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Kiedy praca w niedzielę jest grzechem? Praca w niedzielę jest naruszeniem świętości „dnia odpoczynku” wtedy, gdy jest NIEKONIECZNA (możemy ją zrobić później) oraz wtedy, gdy jest związana z jakimś trudem. Prace, które są formą rekreacji i odpoczynkiem, nie są grzechami np. praca w ogrodzie czy w domowym warsztacie. Pamiętajmy jednak, by spotykać się w niedzielę z bliskimi. „Dzień odpoczynku” to piękna okazja do poglębiania relacji międzyludzkich. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Czym jest grzech przeciwko Duchowi Świętemu? Ten grzech polega na zamnięciu się na Pana Boga i nie podejmowaniu nawrócenia. Więcej przeczytasz TUTAJ Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Jak walczyć o czystość? Aby zawalczyć z grzechem masturbacji i pornografii polecam przede wszystkim: – ograniczać oglądanie treści, które mogą nas pobudzać. Niestety nasza wyobraźnia robi swoje i pcha nas ku pewnym grzechom. „Wychowanie wyobraźni” do czystego spojrzenia trochę trwa, ale jest to możliwe. Musi trochę minąć od ostatniego obejrzanego obrazu, by poczuć wewnętrzny spokój. – modlitwę – sport, aby nasze ciało mogło gdzieś wykorzystać nagromadzajacy się ładunek emocjonalny – praktykowanie różnych form intensywniejszej bliskości. Wlicza się w to zarówno dotyk, jak i bardziej angażujące rozmowy. To wszystko sprawia, że wyczerpują się w nas pokłady energii seksualnej. Gdy to wszystko robimy – walczmy dalej. Jeśli będziemy konsekwentni, to będzie coraz lepiej. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Czy myślenie o śmierci jest grzechem? Myślenie o śmierci może być nawet pomocne! Jeśli motywuje nas ono do wzmożonych działań ze względu na kończący sie czas lub z powodu nagrody/ kary wiecznej. Nie ma jednak sensu zbyt długo rozmyślać nad kształtewm naszego końca, ponieważ i tak prawdopodobnie będzie to inaczej wyglądało niż sie spodziewaliśmy. Pragnienie śmierci, rozumianej jako „bycie już z Bogiem” nie jest samo przez się złe, ale warto zawsze pamietać, że mamy tutaj jeszcze coś do zrobienia, więc lepiej się na tym skupić niż tylko na tym, co będzie w dalszej czy bliższej przyszłości „po tamtej stronie” życia. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Jakie są konsekwencje notorycznego przyjmowania Komunii Świętej w stanie grzechu ciężkiego? Przyjmowanie Komunii św. w stanie grzechu ciężkiego (który nie jest nałogowy, bo to zmienia postać grzechu) jest świętokradztwem. Można się wyspowiadać z czynów świętokradzkich, ale trzeba pamiętać, że one deprawują nasze serce. Rzecz ma się jak z wieloma innymi życiowymi czynnościami – kiedy je wykonujemy, to chociaż po jakimś czasie zmienimy postępowanie na lepsze, to i tak nasze ciało będzie nosiło w sobie ślady tego, co się wydarzyło. Grzech, chociaż odpuszczony, spowodował juz zło i będzie ono już częścią naszej historii. Nie ma więc co obliczać matematycznie, kiedy się wyspowiadać, tylko czym prędzej trzeba rozwiązać swój duchowy problem, by nie narastał i nie oddalał nas od Boga. Czym mocniej schodzimy na bezdroża, tym dłużej powraca się z nich na prawidłową ścieżkę. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Jak znaleźć dobrego spowiednika? Odpowiedź jest bardzo prosta. Trzeba objechać wszystkie parafie w zasiegu kilkudziesięciu kilometrów i zobaczyć, który z księży najbardziej przemawia do naszego serca. A potem pokonać lęk i zapytać o możliwość kierownictwa na stałe. Jeśli się ksiądz zgodzi, to poprosić o numer telefonu, adres email lub inną formę kontaktu, by umówić się na kolejne spotkanie. Nie ma specjalnych sposobów rekrutacyjnych. Wszystko zależy od woli księdza. Jakbyś chciał/a wyspowiadać się u mnie (diecezja szczecińsko-kamieńska, pólnocno-zachodnia część Polski) to pisz na email: redakcja@ Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Na podstawie czego księża wyznaczają pokutę? Przeważnie księża dają tę samą pokutę wszystkim. W wielu parafiach ludzie „klasyfikują księży” według dawanej przez nich pokuty – ten daje litanię, ten dziesiatkę Różańca, a inny jeszcze coś odmiennego. Kształt pokuty jest wynikiem przemyśleń danego księdza. Nie ma żadnych odgórnych wytycznych. Osobiście, czasami wyznaczam „wyprofilowane pokuty” jeśli uznaję, że mogą one pomóc w nawróceniu z konkretnego grzechu, ale wtedy, gdy grzech jest bardzo ciężki i trzeba podkreślić, że wymaga on dużego zadośćuczynienia względem bliźniego i wspólnoty Kościoła. Pamiętajmy jednak, że nie ma jasnego przełożenia wielkości pokuty za ilość grzechów i ich rodzaj. Konfesjonał to nie sala matematyczna, tylko ramiona miłosiernego Boga Ojca. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Nadużywanie alkoholu - granice grzechu śmiertelnego Najłatwiej rozwiązać ten dylemat stwierdzeniem: „wszystko jest dla ludzi”. To prawda. Nie można jednak przesadzać. Niektórzy rozbudowują to powiedzenie do takiej formy: „wszystko jest dla ludzi, ale w odpowiednich ilościach”. Ładnie to brzmi, tylko dalej pozostaje pytanie, co kryje sie pod terminem „odpowiednie ilości”. Warto rozważyć to z perspektywy trzech grup: mnie samego, drugiego człowieka i Pana Boga. Alkohol staje się grzechem, gdy rani mnie samego. Czy to poprzez obciążanie mojego zdrowia, czy poprzez nałóg, gdzie jest ograniczona moja wola. Z tego wynika, że lampka wina do obiadu czy butelka piwa z kolegami z pracy nie jest grzechem. Gorzej, gdy tego alkoholu będzie więcej i będzie on spożywany częściej. Wtedy zaczynamy chodzić po polu minowym. Alkohol staje się również grzechem, gdy rani drugiego człowieka. Jeśli pójście na piwo jest ważniejsze niż rodzina, to wiedzmy, że już trzeba bić na alarm. Picie alkoholu staje się również grzechem, gdy osłabia nasz kontakt z Bogiem. Jeśli z powodu wypitego alkoholu rezygnujemy z wieczornej modliywy, lub następnego dnia nie jesteśmy w stanie skupić się na Mszy świętej, to znaczy, że nie poszło to w dobrym kierunku. Słowem, rozeznawajmy i bądźmy czujni, bo alkohol naprawdę potrafi uzależnić! Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Jak spowiadać się, gdy pojawiają się skrupuły? Przede wszystkim lepiej mieć kierownika duchowego lub stałego spowiednika. Dzięki temu będzie się spokojniejszym, kiedyś coś „umknie” (skrupulanci przeżywają to jako dramat). Poza tym ten ksiądz będzie wiedział, które wątki uciąć, byśmy ich niepotrzebnie nie rozwijali. W kierownictwie duchowym skrupulantów bardzo ważne jest posłuszeństwo. Gdy jest się posłusznym księdzu kierownikowi, to w serce wlewa się wiele pokoju! Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Czy mam wymieniać rzeczy, co do których nie wiem czy są grzechami? Każda spowiedź jest spotkaniem sumienia grzesznika z miłosierdziem Boga. W wypadku sumienia skrupulanta pojawia się problem – nasze sumienie jest przewrażliwione. Dlatego lepiej skupiać się na sprawach, które są pewne. I tak jest ich dużo! Na pewno pozwolą one wzbudzić żal za grzechy i chęć postanowienia poprawy. Nie należy się bać zatajenia. Aby poradzić sobie z lękiem przed zatajeniem, polecam na początku spowiedzi powiedzieć księdzu o tym, że jest się skrupulantem, a na koniec spowiedzi wypowiedzieć z przekonaniem: „więcej grzechów nie pamiętam, reszta jest tylko domysłami, ale zapewniam, że wszystko co odczuwam jako złe chcę oddawać Panu Bogu i nad tym pracować”. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Grzechy zapomniane przy spowiedzi - wyznać czy nie wyznać? Jeśli po odbytej spowiedzi przypomnimy sobie jeszcze kilka nie wyznanych grzechów, to nie popadajmy w panikę. O ile specjalnie ich nie zatailiśmy, możemy je wypowiedzieć na kolejnej spowiedzi. Zresztą, gdy coś zataimy, to przecież też mamy okazję do „drugiego a nawet trzeciego podejścia”. Stres robi swoje. Jako antidotum na tego typu sytuacje zalecam szczegółowy rachunek sumienia oraz zapisanie sobie grzechów na kartce. Jeśli emocje są duże, to przeczytajmy je z kartki. Jeśli damy radę powiedzieć je z pamięci, to i tak samo ich napisanie lepiej uporządkuje te sprawy w naszych myślach. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Czy niepotrzebne, zbyt daleko idące rozważanie o świętych osobach jest grzechem? Wszystko co myślimy z czegoś wynika i do czegoś prowadzi. Warto zastanowić się, w jakim celu podejmujemy tego typu dociekania? Czy jest to kwestia czystej ciekawości, czy raczej chcemy się przez to jakoś usprawiedliwić? Odpowiedź na pytanie, czy jest to grzechem zależy od kontekstu. O ile nie prowadzi nas to do zła, nie jest to grzechem. Co innego, gdy takowe przemyślenia skutkują pojawieniem się jakiś obrazów albo nieuporządkowanych pragnień. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Czy słuchanie muzyki rockowej albo satanistycznej jest grzechem? Muzyka to w większości nie tylko melodia. W ramach niej znajduje się jakiś przekaz. Budzi ona emocje. Dyktuje pewne treści i przemyślenia. Do wszystkiego, czego słuchamy trzeba zadać sobie pytanie: Czy to prowadzi mnie do dobra? Czy dzięki temu staję się lepszym, bardziej kochającym człowiekiem? Jeśli nie, to po co mamy to robić? Jeśli nie, to w jakimś już sensie jest to grzechem. Nie wspominając o tym, że są piosenki i zespoły, które poprzez prezentowane treści mogą doprowadzić do demonicznego zniewolenia. Polecam książkę pt. „Czego słuchasz? Diabelska Propaganda” autorstwa Grzegorza Kasjaniuka oraz przeprowadzony z Nim wywiad na fali Radia Plus: Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Czy sporadyczne zapalenie papierosa jest grzechem? Czasami pojawiają się głosy, że jeśli mamy nad czymś kontrolę, to nie jest to grzechem. Nieprawda. Powiedziałbym, że jest wręcz na odwrót. Jeśli jesteśmy nałogowymi palaczami, to nasza wola jest osłabiona – palenie staje się grzechem „powszednim” ponieważ nie mamy nad tym pełnej kontroli. Dopóki możemy nad tym zapanować, za każdym wypalonym papierosem bierzemy pełną odpowiedzialność za swój czyn i wykraczamy przeciw przykazaniu dotyczącym szacunku względem życia. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Czy niezachowanie postu eucharystycznego jest grzechem? Post eucharystyczny jest rozporządzeniem wydanym przez Kościół. Ma on na celu zwiększenie szacunku względem przyjmowanych Najświętszych Postaci. Należy więc go szanować i starać się poprzez niego pokazywać Bogu, że otaczamy Jego Ciało i Krew należną czcią. Jeśli zrobimy to z zapomnienia – przypominam starą zasadę – grzech jest czynem świadomym. Jeśli zapomnieliśmy, to nie ma świadomości, a więc nie ma grzechu. Na przyszłość postarajmy się o większe skupienie, by nie iść z marszu do Komunii świętej. Odpowiedział: ks. Piotr Śliżewski Pragnę zadać Księdzu Proboszczowi kilka pytań w imieniu młodzieży parafialnej. Proszę Księdza, jakie były przyczyny wstąpienia do Seminarium, wiek Księdza, gdy odkrył swoje powołanie? Do Seminarium Duchownego wstąpiłem dokładnie trzydzieści lat temu, w roku milenijnym. Swoje powołanie odkryłem rok wcześniej, gdy przyjmowałem sakrament Bierzmowania. Miałem wtedy siedemnaście lat. Postanowiłem zostać księdzem także dlatego, by pomóc młodzieży. Sam byłem młodym człowiekiem i widziałem swoich rówieśników zagubionych, szukających radości życia. Poza tym rodzice moi zawsze wyrażali się z szacunkiem o kapłanach pracujących w parafii. Jak chciałby Ksiądz odnieść swoje przeżycia i odczucia związane z powołaniem do dzisiejszej młodzieży? Swoje powołanie, które odkryłem, powinienem ciągle realizować. Teraz, jako proboszczowi tej parafii, leży mi na sercu sprawa duszpasterstwa młodzieży. Wiem, że sam nie podołam. Lepszy kontakt z młodzieżą mają księża młodsi, dlatego liczę na współpracowników. Wróćmy jeszcze do czasów Księdza młodości. Jak się to stało, że znalazł się Ksiądz w wojsku? Po roku studiów w Seminarium Duchownym w Krakowie otrzymałem wezwanie do odbycia służby wojskowej Szczecinie. Był to okres prześladowań Kościoła. Dla kleryków z całej Polski utworzono trzy specjalne jednostki. Przerwanie studiów było bolesnym przeżyciem. Po dwóch latach służby wojskowej wróciłem wraz z innymi piegami do Seminarium, prosto na trzeci rok studiów, zaliczając później egzaminy z przedmiotów II roku. W czasie pobytu w wojsku otuchy dodawały mi listy od Ks. Kardynała Karola Wojtyły (otrzymałem ich kilkanaście; do dziś je posiadam).Przenieśmy się teraz do roku 1994. Jakie myśli nasuwały się Księdzu, gdy przyjmował posadę proboszcza w naszej parafii? Czym się Ksiądz cieszył, a czego obawiał? Przybywając do Żywca-Zabłocia widziałem w tym wolę Bożą. Sam wtedy mówiłem, że św. Florian mnie tutaj ściągnął, gdyż modliłem się do niego na poprzedniej parafii, w której był drewniany, zabytkowy kościół, aby go zachował od pożaru. Przybywałem tutaj z pewną nadzieją, że zostanę życzliwie przyjęty, ponieważ znany mi był Żywiec z czasu wikariatu w parafii Narodzenia NMP (1975-81). Towarzyszyła mi troska o ludzi pozostawionych w Bielsku-Białej-Mikuszowicach, którzy przyzwyczaili się do mnie i żałowali mojego odejścia. Czy jest coś charakterystycznego w pracy w naszej parafii w porównaniu z poprzednimi? Charakterystyczna jest tutaj życzliwa pamięć o księdzu prałacie Stanisławie Słonce, budowniczym kościoła i założycielu parafii. Nie wszędzie można spotkać tak serdeczną pamięć. To jest pozytywna cecha, która budzi nadzieję, iż parafianie będą nadal współpracować z obecnymi kapłanami. Jak Ksiądz ocenia pracę młodzieży w naszej parafii? Młodzież jest widoczna przy ołtarzu. Myślę tu o lektorach i Zespole Muzycznym. Aktywne są również trzy grupy apostolskie zajmujące się dziećmi specjalnej troski, chorymi w parafii oraz działalnością artystyczną. Cieszę się na widok młodych rozmawiających ze sobą przed kościołem po Mszy niedzielnej o godz. Moim pragnieniem jest, by młodzież chętnie przychodziła na wspólne spotkania, reagując na zaproszenie ze strony się Księdzu współpracuje z wikarymi? Bez nich nie można by trafić do młodych. Są potrzebni. Widać ich inicjatywę. To się liczy. Życzę każdemu proboszczowi takich tygodni temu był u nas na wizytacji Ksiądz Biskup. Jak ocenił naszą parafię? Mówiąc ogólnie Ksiądz Biskup był zadowolony ze wspólnej modlitwy w kościele oraz ze spotkań z licznymi grupami duszpasterskimi. Jeżeli chodzi o młodzież, Ksiądz Biskup podkreślił zaangażowanie młodych w pracy parafialnej, zauważył również dobre przygotowanie do Bierzmowania. Osobiście spodziewam się od nowo bierzmowanych aktywnego udziału w życiu religijnym ostatnie pytanie: Czego chciałby Ksiądz życzyć sobie i parafianom na zbliżające się Święta? Aby dobrze przeżyć Święta, trzeba podejść do nich religijnie. Życzę więc wszystkim Parafianom, także młodzieży, religijnego przeżycia Świąt w oparciu o modlitwę, spowiedź i Komunię świętą. Życzę budowania swojego życia osobistego i rodzinnego na prawdzie, że Chrystus zmartwychwstając przezwyciężył śmierć i wszelkie zło i może nam dzisiaj pomóc w uwolnieniu od zbędnych trosk i niepokojów oraz uczynić nasze życie spokojniejszym i szczęśliwszym. Dziękuję. Bóg zapłać!Wywiad przeprowadził Tomasz Tlałka. Pytania sformułował Witold Floriański nr 15/1996 Dać komuś drugą szansę jest dla nas nie lada wyzwaniem. Dać kolejną szansę, gdy druga została zaprzepaszczona, wydaje się nam czasami całkowicie niemożliwe do spełnienia. Przecież druga szansa to i tak już było z naszej strony wielkie miłosierdzie! Jakże można oczekiwać więcej?! „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” (Łk 13,7). Sytuacja diametralnie się zmienia, kiedy to my potrzebujemy wciąż kolejnej i kolejnej szansy, by spróbować raz jeszcze coś w sobie zmienić. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Oczekujemy wówczas od innych wyrozumiałości i cierpliwości. I z wielu osób, które mamy w swoim życiu, to Bóg jest właśnie tą, która z pewnością nam tego nie poskąpi: „Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy” (Ps 103,8). Niekiedy zdarza się też tak, że to sam Bóg jest osobą, której to my musimy dać kolejną szansę. Chodzi o momenty, w których nie doświadczaliśmy Jego obecności i Jego działania – przynajmniej takie było nasze odczucie. Dać Bogu kolejną szansę oznacza otworzyć swoje serce na Jego słowo, w którym objawia nam swoje imię: „Jestem, który jestem. (…) To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia” (Wj 3, Imię to oznacza nie tylko bierną obecność (przyglądanie się temu, co się dzieje), ale przede wszystkim aktywną obecność Boga w historii świata jako Tego, który towarzyszy człowiekowi na jego drogach: „Pili zaś z towarzyszącej im duchowej skały, a skałą był Chrystus” (1 Kor 10,4). Wielki Post to czas dogłębnego rachunku sumienia z mojego stosunku do Boga i do drugiego człowieka. Jednym z ważniejszych pytań, jakie mam sobie zadać, jest pytanie o to, czy potrafię „wybaczyć” Bogu Jego nieobecność. Takie duchowe przeżycie pojawia się przede wszystkim w momencie zetknięcia ze złem lub z czyimś niezawinionym cierpieniem, bądź też doświadczenia tego na własnej skórze. Bardzo „przydatna” jest wtedy pamięć, ponieważ pozwala przywołać wydarzenia z historii naszego życia, w których obecność Boga była dla nas „namacalna”. To może rzeczywiście dać człowiekowi niesamowite światło pośród przytłaczających go ciemności: „Błogosław, duszo moja, Pana i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach” (Ps 103,2). Jest w człowieku tendencja do szukania prostych i szybkich (dostępnych od zaraz) odpowiedzi na pewne kwestie oraz zadowolenia się nimi bez dalszego dociekania i pogłębiania tematu. Nie chodzi o to, żeby dzielić włos na czworo, ale o to, żeby rozwijać w sobie pragnienie dotarcia do prawdy. Człowiek sięga po proste odpowiedzi szczególnie w kryzysowych momentach. Można wśród nich wymienić dotykające nas wszystkich aktualne problemy dzisiejszego świata, czyli pandemię i wojnę. Jeśli dodamy do tego utratę wiary lub wątpliwości z nią związane lub jeszcze inne osobiste sprawy, to może to nas przerosnąć i zablokować na poszukiwanie prawdy. Wtedy na scenę, ze swoimi przecudownymi teoriami (często spiskowymi), wchodzą ludzie, którzy znają rozwiązanie, dają odpowiedzi i „otwierają” innym oczy. Często podszyte to jest budzącą lęk apokaliptyczną aurą, a do tego podparte złowrogimi przepowiedniami czy rzekomymi objawieniami. Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego ludzie są skłonni iść za takimi guru… Może robią to po to, żeby ich życie było „ciekawsze”? Okazuje się jednak, że proste i szybkie odpowiedzi zaspokajają człowieka tylko na chwilę – ostatecznie nie dają ulgi, bo nie niosą ze sobą prawdy. Zobaczyłem to dokładnie, przyglądając się ostatnio uczestnikom rekolekcji dla rodziców po stracie dziecka. To ludzie, którzy łapią się często czegoś, co pozwala im choć przez moment poczuć, że ich cierpienie ma sens. Potem to przestaje „działać” i dalej szukają ukojenia w czymś innym. Trudne sprawy, które nas dotykają, zwyczajnie potrzebują czasu, żeby zostać „przetrawione”, czyli przemyślane, przedyskutowane z Bogiem i rozeznane na modlitwie czy też skonfrontowane z doświadczeniem kogoś innego. W docieraniu do prawdy trzeba mieć dużo pokory: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor 10,12). Pycha zaciemnia obraz rzeczywistości i prowadzi właśnie do prostych, lecz niezgodnych z prawdą odpowiedzi. Przed tym właśnie przestrzegał Jezus, napominając swoich słuchaczy uważających, że nagła i tragiczna śmierć jest karą za grzechy: „Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? (…) Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie” (Łk 12, Jezusowe stwierdzenie „tak samo zginiecie” ma uświadomić Jego słuchaczom, że takie podejście do tematu jest ślepą uliczką. Nie dość, że demaskuje pychę człowieka głoszącego tego typu tezy, to ponadto jest zwyczajnie krzywdzące. Równie dobrze inni ludzie, patrząc na ich śmierć, stwierdzą, że to za karę, bo byli grzesznikami. Natomiast śmierć, szczególnie człowieka sprawiedliwego, stawia przed innymi pytanie o sensowność, nie daje spokoju, nie pozwala żyć dalej, jak gdyby nigdy nic. W tym kontekście śmierć Jezusa jest największym pytaniem w historii świata. „Mojżesz zaś rzekł Bogu: «Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mnie do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, cóż im mam powiedzieć?». Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: «Jestem, który jestem»” (Wj 3,13-14). Już samo imię, którym Bóg przedstawił się Mojżeszowi, pokazuje, że nie daje On człowiekowi prostych i gotowych odpowiedzi, ale chce zmusić do skorzystania z rozumu, którym go obdarzył. Oczekiwanie od Boga (czy szerzej: od Biblii, od wiary) „gotowców” jest po prostu duchowym lenistwem. Ludzkość od wieków mierzy się z egzystencjalnymi pytaniami, oskarżając niekiedy Boga o brak odpowiedzi. Bóg jednak nie jest odpowiedzią, lecz sam w Chrystusie stał się najtrudniejszym pytaniem. W ten sposób pokazał nam, że w wierze nie chodzi o to, żeby posiąść jakąś tajemną wiedzę wyjaśniającą funkcjonowanie świata, lecz żeby przylgnąć do Prawdy, która jest Osobą. Tylko wówczas, gdy otworzę swoje serce na Słowo objawiające mi Boga, który jest permanentną Obecnością, będę potrafił z miłosierdziem dotknąć drugiego człowieka, nie oceniając go, lecz umacniając poprzez swoje świadectwo o tym, że imię naszego Pana brzmi „Jestem, który jestem”. Owocem Wielkiego Postu ma być miłosierne i pokorne serce. Pozwólmy zatem Bogu, by w tym czasie okopał je i obłożył nawozem swojego Słowa, żeby wydało owoc prawdziwego nawrócenia (por. Łk 13,8-9).

jakie pytania zadać księdzu